Dostałam w Wigilię smsa, który mnie rozbawił ale i jakoś tak podniósł na duchu ;) : "Zapada mrok. Święta o krok. A o dwa kroki- trzy zmroki. Gdy smutno ci, pamięta... phi... Święta to tylko trzy dni!" I dobrze, że nie dłużej... Przyzwyczajona do corocznej magii tradycyjnych bardzo rodzinnych Świąt stanęłam przed zadaniem stworzenia chociaż namiastki tego, tutaj w Belgii. Wraz z Dominikiem i jego Tatą. Starałam się bardzo. Ale nic nie wyszło jak wyjść powinno. (Z tego wszystkiego najlepszy mi wyszedł kompot z suszu zwany u nas juszką. ;)) a reszta jedzenia wyszła wyjątkowo niezjadliwa ;P do ciasta robiłam dwa podejścia (a ciasto tłukłam trzepaczką raz godzinę, później przy drugim podejściu kolejną godzinę ;P ) ogólnie- poległam. :/
Z innej beczki... dostałam prezent z wymianki z gwiazdką w tle od
Reni. Cudowności przepiękne! Niestety nie mogę im zrobić zdjęcia bo póki co mogłam się nimi cieszyć oglądając je przez skype (od momentu zapisania się na wymiankę do momentu jej rozwiązania szalenie dużo się u mnie zmieniło- łącznie z krajem i adresem zamieszkania )... mam nadzieję, że Reni sie nie obrazi za podkradzione zdjęcie cudowności jakie przygotowała :) Bardzo bardzo dziękuję!!!!
Ja wysłałam swój prezent do
Michaliny.
Pierwsza w zyciu zrobiona przeze mnie kartka. Dosyć niedołężnie ;P i z materiałów jakie miałam "pod ręką";) suszona pomarańcza, cynamonowa gwiazdka... przyznaję, prowizorka...
dalej... coś gwiazdkowego (temat potraktowałam dosyć "luźno") nie chciałam, zeby to było coś co się łaczy tylko z Gwiazdką tą zimową i świąteczną ;) tym bardziej, że dużym problemem było to żeby doszło w całości. Jakby nie patrzeć kawal drogi z tej Antwerpii ;)
Poza tym garść przydasi. Wiem, że Michalina scrapuje, ale mam nadzieję, ze te przydasie odegrają swoją rolę i sie przydadzą ;)
i coś słodkiego poza tym.
To była moja pierwsza wymianka. Muszę przyznać, ze z jednej strony daje dużo radosci, ze można komuś coś dać od siebie. Komus kogo się nie zna. To jest bardzo fajne. Innym świetnym aspektem jest to, ze dostaje się coś cudownego od innej cuda czyniącej Babeczki ;) jakby nie patrzeć, dostawanie też jest bardzo miłe :D. Niestety jest też druga strona medalu. Ta niepewność czy to się spodoba. Przecież się nie znamy. Z bloga czasem niewiele mozna wydedukować. A moze tamta druga osoba będzie niezadowolona, moze jej sie nie podoba to co dla niej przygotowałam, moz e uzna to za bezwartościowe i bedzie zazdrościła innym, że dostały takie fajne prezenty, a ona tylko takie coś z mojej niewprawnej ręki... ot takie to moje przemyślenia...
Drugą wymiankę postanowiłam zorganizować sama, ale nie cieszy się niestety powodzeniem. Trochę mi przykro, ze jest nas tylko dwie :( Na początku myślałam, ze to tak jak z candy, ze trzeba poczekać kilka dni i znajdzie się kilka chętnych osób. Ale widzę, ze nie bardzo. Owszem sporo osób zaglądało (przynajmniej tak mówią statystyki) ale nikt nie chciał się przyłączyć do zabawy :(
pozdrawiam
K.