niedziela, 18 marca 2012

wiosna pełną gebą, wena odżywa .../ spring on the whole, Wen revived



Bardzo cieszę się tymi ciepłymi dniami. Jest naprawdę cudownie.
I am very pleased with these warm days. It's really wonderful.


sobota, 25 lutego 2012

piątek, 24 lutego 2012

podsumowanie wymianki z cytatem

Było nas sześć. I wszystko zorganizwałam tak jak należy ;) Nawet komisja w postaci mego Lubego czuwała :)


Pary wylosowane:
a miesiąc później:
 Koraliki Sol do Monik 86 (chciałam zrobić z tego kolaż, ale coś mi się spsuło ;P )





Monik86 do Koraliki Sol (na tę paczkę tak długo czekałyśmy. Ach, ta nasza poczta ;P)


Kurolka dla Alicji:
  Alicja dla Kurolki:

 Sztuk kilka dla mnie :) :

(same cudowności, i wszystko od razu ruszyło do użytku ;) i nadal się nie mogę przestać tym cieszyć :))

tu troszkę szerzej się rozpiszę. Dziewczyny tłumaczyły dlaczego 'akurat tak' na swoich blogach, a ja jakoś nie miałam jak pokazać wcześniej tego, co stworzyłam.

Cytat, który był moim tematem to:

"Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną,
Na klombach mych myśli sadzone za młodu,
Pod słońcem co dało mi duszę błękitną
I które mi świeci bez trosk i zachodu."
K.Wierzyński 

(najbardziej kojarzy mi się z tym wykonanniem)

skojarzenia: pozytywnie, trochę niepoważnie, lekko, kolorowo, wiosennie...

(drewniane puzdereczko, pomalowane na zielono+ kolorki i ślimuch. niepoważny, taki do góry nogami, a właściwie nogą ;) a wnętrze pudełka było w kolorze podchodzącym pod fiołki ;) poza tym bransoletka, kolczyki i różne przydasie)
Mam nadzieję, że moja para nie była bardzo zawiedziona. ;)

Rozwiązanie zbiegło się z moim kilkudniowym wyjazdem do Polski. Z moją parą wymieniłam się niemalże wysiadając z samolotu ;) wszystko na wariackich papierach, skontrolowane, prześwietlone, obmacane na lotnisku ;P

Jeśli chodzi o sprawy organizacyjne i trudności. Było nas 6. Mimo, ze jestem blondynką jakoś to ogarnęłam ;) Najwięcej mi gmail namieszał. Ale i z tym sobie poradziłam.

A z całości jestem bardzo zadowolona. W ogóle zabawy blogowe są świetne :)
no to tyle ode mnie;)

pozdrawiam wiosennie :)
Karola.

ostatnio...

Nie mogę się ostatnio do niczego zabrać, wyciągam wszystko z pudełka, znajduję to czego szukam, resztę chowam, to co znalazłam rozkładam na łóżku, okazuje się, że potrzebuję czegoś jeszcze, wygrzebuję pudełka spod łóżka, znajduję, wpycham je z powrotem pod łóżko, zapomniałam jeszcze o czymś  znowu wyciągam wszystko z dużego pudełka, wygrzebuję co mi trzeba i z powrotem wszystko wkładam. Patrzę na to co zgromadziłam. Stwierdzam, że jednak mi się nie chce. I wrzucam wszystko do pudełka. I tak to ostatnio wygląda moja twórczość ;P

co do wymianki, poczta nam poświrowała. Jak do Agi dojdzie paczuszka, to podsumuję :)

pozdrawiam
Koralik

czwartek, 16 lutego 2012

colorful corals

zimne belgijskie dni i resztki koralików
Belgian cold days and the remains of beads




 

sieroty/ orphans











 










Aniołki zostały wykonane na chrzest synka pewnej pani, która przestała odpowiadać na moje maile kiedy napisałam, że maleństwa są gotowe...
Kolejny zawód, który przyszedł za granicą ze strony "rodaków". Przykre..

Angels were made at the baptism of son of a lady who stopped to answer my emails when I wrote that the angels are ready ...
Another profession, who came from abroad, "fellow countrymen". Sad ..

my calendar



texture:
 


text:

Daylight licked me into shape...




tylko z wnętrzem jeszcze muszę coś zrobić ;)
I must do something inside


text:

kolorowa sowo/colorful owl

Początek nadrabiania zaległości...
 Start catching up ...


środa, 25 stycznia 2012

po cichu/ quietly

Po cichu, powoli i niewiele ale działam. Są aniołki, są sowy i ślimaczek i korale, ale wszystko (poza koralami) czeka na polakierowanie, a tu ciąge deszcze... Tak się niestety objawia zima w Belgii...
I mam poważne postanowienie poprawy- będę probowała pisać po angielsku. Za błędy z  góry przepraszam. Mój angielski na razie bardzo kuleje :/
Quietly, slowly and not much but I still working.I have angels, owls and snail and corals, but everything (except corals) waiting for the varnish, but there is constantly raining...Winters are very rainy in Belgium...And I have a serious purpose of amendment, I'am going to try to write in English. Sorry for mistakes. My English is terribly weak... ;P

środa, 28 grudnia 2011

dwa słowa po Świętach i podsumowanie wymianki z gwiazdką w tle...

Dostałam w Wigilię smsa, który mnie rozbawił ale i jakoś tak podniósł na duchu ;) : "Zapada mrok. Święta o krok. A o dwa kroki- trzy zmroki. Gdy smutno ci, pamięta... phi... Święta to tylko trzy dni!" I dobrze, że nie dłużej... Przyzwyczajona do corocznej magii tradycyjnych bardzo rodzinnych Świąt stanęłam przed zadaniem stworzenia chociaż namiastki tego, tutaj w Belgii. Wraz z Dominikiem i jego Tatą. Starałam się bardzo. Ale nic nie wyszło jak wyjść powinno. (Z tego wszystkiego najlepszy mi wyszedł kompot z suszu zwany u nas juszką. ;)) a reszta jedzenia wyszła wyjątkowo niezjadliwa ;P do ciasta robiłam dwa podejścia (a ciasto tłukłam trzepaczką raz godzinę, później przy drugim podejściu kolejną godzinę ;P ) ogólnie- poległam. :/

Z innej beczki... dostałam prezent  z wymianki z gwiazdką w tle od Reni. Cudowności przepiękne! Niestety nie mogę im zrobić zdjęcia bo póki co mogłam się nimi cieszyć oglądając je przez skype (od momentu zapisania się na wymiankę do momentu jej rozwiązania szalenie dużo się u mnie zmieniło- łącznie z krajem i adresem zamieszkania )... mam nadzieję, że Reni sie nie obrazi za podkradzione zdjęcie cudowności jakie przygotowała :) Bardzo bardzo dziękuję!!!!
http://1.bp.blogspot.com/-iSKrodeCRaY/Tvil8Uq-fcI/AAAAAAAAG3o/Mruaa7JQeI0/s1600/wymianka+z+gwiazdk%25C4%2585.jpg


Ja wysłałam swój prezent do Michaliny. 

Pierwsza w zyciu zrobiona przeze mnie kartka. Dosyć niedołężnie ;P i z materiałów jakie miałam "pod ręką";) suszona pomarańcza, cynamonowa gwiazdka... przyznaję, prowizorka...


dalej... coś gwiazdkowego (temat potraktowałam dosyć "luźno") nie chciałam, zeby to było coś co się łaczy tylko z Gwiazdką tą zimową i świąteczną ;) tym bardziej, że dużym problemem było to żeby doszło w całości. Jakby nie patrzeć kawal drogi z tej Antwerpii ;)




Poza tym garść przydasi. Wiem, że Michalina scrapuje, ale mam nadzieję, ze te przydasie odegrają swoją rolę i sie przydadzą ;)



 
i coś słodkiego poza tym. 
To była moja pierwsza wymianka. Muszę przyznać, ze z jednej strony daje dużo radosci, ze można komuś coś dać od siebie. Komus kogo się nie zna. To jest bardzo fajne. Innym świetnym aspektem jest to, ze dostaje się coś cudownego od innej cuda czyniącej Babeczki ;) jakby nie patrzeć, dostawanie też jest bardzo miłe :D. Niestety jest też druga strona medalu. Ta niepewność czy to się spodoba. Przecież się nie znamy. Z bloga czasem niewiele mozna wydedukować. A moze tamta druga osoba będzie niezadowolona, moze jej sie nie podoba to co dla niej przygotowałam, moz e uzna to za bezwartościowe i bedzie zazdrościła innym, że dostały takie fajne prezenty, a ona tylko takie coś z mojej niewprawnej ręki... ot takie to moje przemyślenia...

Drugą wymiankę postanowiłam zorganizować sama, ale nie cieszy się niestety powodzeniem. Trochę mi przykro, ze jest nas tylko dwie :( Na początku myślałam, ze to tak jak z candy, ze trzeba poczekać kilka dni i znajdzie się kilka chętnych osób. Ale widzę, ze nie bardzo. Owszem sporo osób zaglądało (przynajmniej tak mówią statystyki) ale nikt nie chciał się przyłączyć do zabawy :(


pozdrawiam 
K.

niedziela, 18 grudnia 2011

oddech lata...?



 














i przypominam o wymiance, fajnie by było gdyby skusił się na nią ktoś jeszcze...
pozdrawiam